Z ruin do życia
Historia Zamku Sarny – Martin M. Sobczyk
Na skalnym cyplu w dolinie Ścinawki, wciśnięty między Góry Sowie a Stołowe, stoi Zamek Sarny (niem. Scharfeneck) – jeden z najbardziej intrygujących historycznych zespołów pałacowo-folwarcznych Dolnego Śląska.
Początki sięgają średniowiecza – wtedy wzniesiono tu rycerską wieżę, której ślady wciąż kryją piwnice pałacu i domu bramnego. Prawdziwy renesansowy dwór z fortyfikacjami powstał jednak dopiero w 1590 roku dzięki Fabianowi von Reichenbachowi, rycerzowi i urzędnikowi cesarskiemu. Do dziś zachowały się tu archaizujące, gotycko-krzyżowe sklepienia parteru.
W 1660 roku dobra przejęli hrabiowie von Götzen – jeden z najznamienitszych rodów hrabstwa kłodzkiego. Przez ponad 250 lat przekształcali Scharfeneck w okazałą rezydencję: rozbudowali pałac, skrzydła, folwark, letni pałacyk w parku, a w XVIII wieku wznieśli arcydzieło – Kaplicę św. Jana Nepomucena z olśniewającą polichromią z 1738 roku. W 1866 roku właśnie tutaj przyszedł na świat Gustaw Adolf hr. Götzen – późniejszy gubernator Niemieckiej Afryki Wschodniej.
Po 1945 roku, już jako Sarny, obiekt przeszedł na własność państwa. Po likwidacji PGR-ów zaczął szybko niszczeć. W latach 90. i 2000. był już na granicy całkowitego zawalenia. W 2010 roku pojawiła się sensacyjna nadzieja: brytyjska fundacja Save Britain’s Heritage pod patronatem ówczesnego Księcia Walii (Karola) chciała przejąć i uratować zespół. Formalności stanęły na przeszkodzie – transakcja nie doszła do skutku.
Na skalnym cyplu w dolinie Ścinawki, wciśnięty między Góry Sowie a Stołowe, stoi Zamek Sarny (niem. Scharfeneck) – jeden z najbardziej intrygujących historycznych zespołów pałacowo-folwarcznych Dolnego Śląska.
Początki sięgają średniowiecza – wtedy wzniesiono tu rycerską wieżę, której ślady wciąż kryją piwnice pałacu i domu bramnego. Prawdziwy renesansowy dwór z fortyfikacjami powstał jednak dopiero w 1590 roku dzięki Fabianowi von Reichenbachowi, rycerzowi i urzędnikowi cesarskiemu. Do dziś zachowały się tu archaizujące, gotycko-krzyżowe sklepienia parteru.
W 1660 roku dobra przejęli hrabiowie von Götzen – jeden z najznamienitszych rodów hrabstwa kłodzkiego. Przez ponad 250 lat przekształcali Scharfeneck w okazałą rezydencję: rozbudowali pałac, skrzydła, folwark, letni pałacyk w parku, a w XVIII wieku wznieśli arcydzieło – Kaplicę św. Jana Nepomucena z olśniewającą polichromią z 1738 roku. W 1866 roku właśnie tutaj przyszedł na świat Gustaw Adolf hr. Götzen – późniejszy gubernator Niemieckiej Afryki Wschodniej.
Po 1945 roku, już jako Sarny, obiekt przeszedł na własność państwa. Po likwidacji PGR-ów zaczął szybko niszczeć. W latach 90. i 2000. był już na granicy całkowitego zawalenia. W 2010 roku pojawiła się sensacyjna nadzieja: brytyjska fundacja Save Britain’s Heritage pod patronatem ówczesnego Księcia Walii (Karola) chciała przejąć i uratować zespół. Formalności stanęły na przeszkodzie – transakcja nie doszła do skutku.
Dopiero na początku 2014 roku, gdy ruina stała się własnością prywatnej fundacji założonej przez trzy osoby, rozpoczęła się prawdziwa walka o ocalenie. Plan rewitalizacji zakłada około 20 lat systematycznych prac.
Dziś Zamek Sarny tętni życiem. W 2017 roku po kapitalnym remoncie otwarto dom bramny z klimatyczną kawiarnią. W latach 2020–2025 uruchomiono 24 pokoi gościnnych w odnowionych budynkach folwarku. Kaplica św. Jana Nepomucena po konserwacji i przywróceniu barokowej elewacji jest codziennie dostępna dla zwiedzających.
Od 2019 roku Sarny są jedną ze stałych scen Festiwalu Góry Literatury Olgi Tokarczuk, która mieszka zaledwie 5 km stąd. Od 2015 roku odbywa się tu Międzynarodowa Letnia Szkoła Muzyki Dawnej oraz cykl koncertów z udziałem gwiazd baroku.
Cały zespół zajmuje około 8,3 ha, z zabytkowym parkiem z 300-letnimi dębami – pomnikami przyrody. Od 2014 r. odsłonięto historyczną kompozycję, zejścia i założono pasiekę.
Z miejsca stojącego na skraju zagłady stał się jednym z najciekawszych przykładów prywatnej, wieloletniej rewitalizacji zabytku w Polsce – żywą rezydencją, sceną kultury i przystankiem na mapie Kotliny Kłodzkiej.
Dopiero na początku 2014 roku, gdy ruina stała się własnością prywatnej fundacji założonej przez trzy osoby, rozpoczęła się prawdziwa walka o ocalenie. Plan rewitalizacji zakłada około 20 lat systematycznych prac.
Dziś Zamek Sarny tętni życiem. W 2017 roku po kapitalnym remoncie otwarto dom bramny z klimatyczną kawiarnią. W latach 2020–2025 uruchomiono 24 pokoi gościnnych w odnowionych budynkach folwarku. Kaplica św. Jana Nepomucena po konserwacji i przywróceniu barokowej elewacji jest codziennie dostępna dla zwiedzających.
Od 2019 roku Sarny są jedną ze stałych scen Festiwalu Góry Literatury Olgi Tokarczuk, która mieszka zaledwie 5 km stąd. Od 2015 roku odbywa się tu Międzynarodowa Letnia Szkoła Muzyki Dawnej oraz cykl koncertów z udziałem gwiazd baroku.
Cały zespół zajmuje około 8,3 ha, z zabytkowym parkiem z 300-letnimi dębami – pomnikami przyrody. Od 2014 r. odsłonięto historyczną kompozycję, zejścia i założono pasiekę.
Z miejsca stojącego na skraju zagłady stał się jednym z najciekawszych przykładów prywatnej, wieloletniej rewitalizacji zabytku w Polsce – żywą rezydencją, sceną kultury i przystankiem na mapie Kotliny Kłodzkiej.
Karol III a Zamek Sarny
W 2010 roku media huczały: „Pałac dla Księcia Karola”, „Książę Karol ratuje polskie zabytki”, „Książę Karol kupi Sarny”. Przez prawie rok wydawało się, że następca brytyjskiego tronu przejmie podupadły zamek, folwark i park w Sarnach.
Po fali entuzjazmu i protestów zapadła cisza. Obiekt trafił na przetargi, które kończyły się fiaskiem. Sceptycy triumfowali: Książę Walii nigdy nie był naprawdę zainteresowany albo przestraszył się skali zadania.
Prawda była inna – i przez lata znała ją tylko garstka osób.
Książę Karol nie tylko interesował się Sarnami – ale wręcz otrzymał osobiste zapewnienia, że pod jego patronatem obiekt uda się wyremontować. Londyńska fundacja Save Britain’s Heritage planowała powtórzyć w Polsce, na znacznie większą skalę, projekty konserwatorskie, w które Jego Królewska Wysokość był zaangażowany w Rumunii.
Tam, w wiosce Zalanpatak, obecny król brytyjski posiada budynki dawnego gospodarstwa, przekształcone w wyjątkowy hotel agroturystyczny. Odwiedza je zwykle raz w roku – wpisuje się do księgi gości podpisem „Charles” i datą. Wizyty szeroko relacjonują media, a przez resztę czasu posiadłość jest otwarta dla gości.
Jako korespondent „The Wall Street Journal” odwiedziłem Zalanpatak w październiku 2014 roku. Przyjął mnie Tibor Kalnoky z rodu węgierskich hrabiów, zarządzający nieruchomościami Karola. Dolina jest odludna, bez zasięgu komórkowego, internetu czy telewizji – słychać tylko dzwonki krów i owiec.
Polski projekt miał być dużo ambitniejszy. Pomysł zrodził się podczas wyprawy brytyjskich i polskich konserwatorów po Dolnym Śląsku. Owocem był raport Silesia: The Land of Dying Country Houses („Śląsk: kraina umierających pałaców”). Właśnie ta publikacja, opisująca dewastację dolnośląskich rezydencji, przekonała Księcia do działania. Sarny, opisane w raporcie, stały się głównym tematem jego rozmowy z polskim ministrem kultury podczas wizyty w Polsce w marcu 2010 roku. Przejęcie wydawało się przesądzone.
Rozpoczęto nawet przygotowania, w tym próby wykwaterowania blisko 30 lokatorów. W listopadzie 2010 roku jedna z mieszkanek mówiła w TVP:
–„Anglicy tu byli?” – dopytywał reporter Maciej Maciejewski.
–„Tak, dwa tygodnie temu.”
–„I co?”
–„Na razie cisza, każą nam mieszkań szukać.”
„Super Express” cytował jej męża: „Książę Karol wyrzuca mnie z domu!”
Do finalizacji jednak nie doszło – jedyną drogą prywatyzacji był publiczny przetarg, a nie taka była pierwotna umowa. Fundacja obserwowała aukcje w 2011 i 2013 roku, być może licząc na zmianę sytuacji.
Gdy pod koniec grudnia 2013 roku kupowaliśmy Sarny, nie znaliśmy tych szczegółów i – jak wielu – wątpiliśmy w prawdziwe zaangażowanie Księcia.
Save Britain’s Heritage szybko się z nami skontaktowała. W maju 2014 roku w Londynie i później podczas wizyty w rumuńskiej posiadłości Księcia poznaliśmy pełną historię. Otrzymaliśmy też koncepcje, plany i inwentaryzacje z lat 2010–2011.
Fundacja na bieżąco informuje brytyjskie środowisko konserwatorskie o naszych postępach. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Save Britain’s Heritage, jej prezesowi Marcusowi Binney oraz Wojciechowi Wagnerowi (koordynatorowi po stronie polskiej) za projektowe prace z tamtego okresu – pozwoliły one natychmiast ruszyć z remontami.
Nasze obecne wykorzystanie obiektu i plany na przyszłość są bardzo zbliżone do wizji londyńskiej fundacji: miejsce otwarte dla jak największej liczby osób, gdzie każdy budynek ma inną funkcję – od muzeum i sali koncertowej po przestrzeń relaksu.
Mimo że dawne starania nie przyniosły natychmiastowego efektu, Karol III i Save Britain’s Heritage na zawsze pozostaną ważną kartą w historii Zamku Sarny.
W 2010 roku media huczały: „Pałac dla Księcia Karola”, „Książę Karol ratuje polskie zabytki”, „Książę Karol kupi Sarny”. Przez prawie rok wydawało się, że następca brytyjskiego tronu przejmie podupadły zamek, folwark i park w Sarnach.
Po fali entuzjazmu i protestów zapadła cisza. Obiekt trafił na przetargi, które kończyły się fiaskiem. Sceptycy triumfowali: Książę Walii nigdy nie był naprawdę zainteresowany albo przestraszył się skali zadania.
Prawda była inna – i przez lata znała ją tylko garstka osób.
Książę Karol nie tylko interesował się Sarnami – ale wręcz otrzymał osobiste zapewnienia, że pod jego patronatem obiekt uda się wyremontować. Londyńska fundacja Save Britain’s Heritage planowała powtórzyć w Polsce, na znacznie większą skalę, projekty konserwatorskie, w które Jego Królewska Wysokość był zaangażowany w Rumunii.
Tam, w wiosce Zalanpatak, obecny król brytyjski posiada budynki dawnego gospodarstwa, przekształcone w wyjątkowy hotel agroturystyczny. Odwiedza je zwykle raz w roku – wpisuje się do księgi gości podpisem „Charles” i datą. Wizyty szeroko relacjonują media, a przez resztę czasu posiadłość jest otwarta dla gości.
Jako korespondent „The Wall Street Journal” odwiedziłem Zalanpatak w październiku 2014 roku. Przyjął mnie Tibor Kalnoky z rodu węgierskich hrabiów, zarządzający nieruchomościami Karola. Dolina jest odludna, bez zasięgu komórkowego, internetu czy telewizji – słychać tylko dzwonki krów i owiec.
Polski projekt miał być dużo ambitniejszy. Pomysł zrodził się podczas wyprawy brytyjskich i polskich konserwatorów po Dolnym Śląsku. Owocem był raport Silesia: The Land of Dying Country Houses („Śląsk: kraina umierających pałaców”). Właśnie ta publikacja, opisująca dewastację dolnośląskich rezydencji, przekonała Księcia do działania. Sarny, opisane w raporcie, stały się głównym tematem jego rozmowy z polskim ministrem kultury podczas wizyty w Polsce w marcu 2010 roku. Przejęcie wydawało się przesądzone.
Rozpoczęto nawet przygotowania, w tym próby wykwaterowania blisko 30 lokatorów. W listopadzie 2010 roku jedna z mieszkanek mówiła w TVP:
–„Anglicy tu byli?” – dopytywał reporter Maciej Maciejewski.
–„Tak, dwa tygodnie temu.”
–„I co?”
–„Na razie cisza, każą nam mieszkań szukać.”
„Super Express” cytował jej męża: „Książę Karol wyrzuca mnie z domu!”
Do finalizacji jednak nie doszło – jedyną drogą prywatyzacji był publiczny przetarg, a nie taka była pierwotna umowa. Fundacja obserwowała aukcje w 2011 i 2013 roku, być może licząc na zmianę sytuacji.
Gdy pod koniec grudnia 2013 roku kupowaliśmy Sarny, nie znaliśmy tych szczegółów i – jak wielu – wątpiliśmy w prawdziwe zaangażowanie Księcia.
Save Britain’s Heritage szybko się z nami skontaktowała. W maju 2014 roku w Londynie i później podczas wizyty w rumuńskiej posiadłości Księcia poznaliśmy pełną historię. Otrzymaliśmy też koncepcje, plany i inwentaryzacje z lat 2010–2011.
Fundacja na bieżąco informuje brytyjskie środowisko konserwatorskie o naszych postępach. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Save Britain’s Heritage, jej prezesowi Marcusowi Binney oraz Wojciechowi Wagnerowi (koordynatorowi po stronie polskiej) za projektowe prace z tamtego okresu – pozwoliły one natychmiast ruszyć z remontami.
Nasze obecne wykorzystanie obiektu i plany na przyszłość są bardzo zbliżone do wizji londyńskiej fundacji: miejsce otwarte dla jak największej liczby osób, gdzie każdy budynek ma inną funkcję – od muzeum i sali koncertowej po przestrzeń relaksu.
Mimo że dawne starania nie przyniosły natychmiastowego efektu, Karol III i Save Britain’s Heritage na zawsze pozostaną ważną kartą w historii Zamku Sarny.